SKARPA WARSZAWSKA TO NASI CZYTELNICY

Kwiecień dla naszej redakcji był wyjątkowo aktywny. Oprócz pracy nad magazynem zajmowaliśmy się tworzeniem dwóch książek i wiedzieliśmy się z Państwem aż na trzech spotkaniach.

 

To ogromna radość i zaszczyt mieć takich czytelników jak Państwo. Społeczność „Skarpy Warszawskiej” już dawno przekroczyła granicę bycia zwykłym klubem fanów historii Warszawy. Stworzyliśmy pewną wspólnotę marzycieli i varsavianistów, którzy stoją na straży pamięci o dawnej Warszawie. Nasza praca byłaby bezowocna, gdybyśmy nie mieli wokół siebie tylu setek wspaniałych ludzi, którzy przechowują, przede wszystkim w sobie, pamięć o Warszawie. My możemy utrwalać ją co miesiąc na 84 stronach „Skarpy Warszawskiej”, co staramy się robić najlepiej, jak potrafimy, możemy zapraszać do współpracy ludzi pióra, którzy podzielą się z nami swoją wiedzą na łamach serii książek „Echa dawnej Warszawy”, ale gdyby nie Państwo, wszystko trafiłoby w próżnię, a pamięć o Warszawie zamieniłaby się w ciche westchnienie. To budujące, gdy na spotkaniach autorskich widzimy tłumy i możemy z Państwem porozmawiać. Możemy być później pewni, że historia o mieście nieskończonych opowieści będzie przekazywana dalej i nie zniknie pomiędzy nowymi wieżowcami i osiedlami.

 

Książki z dreszczykiem

 

W kwietniu widzieliśmy się z Państwem na dwóch spotkaniach autorskich – z Adamem Podlewskim i Gabrielą Jatkowską. Obie pozycje są gawędą o Warszawie może nie do końca idealnej, jak lubimy o niej myśleć, ale na pewno ciekawej. Adam Podlewski w „Honorze i zbrodni” opowiedział nam o mieście XIX w., w którym panowie przemierzają Stare Miasto w garniturach, panie spacerują w sukniach po Łazienkach, a sprawiedliwość wymierzana jest szablą. Na spotkaniu z autorem (8.04) mogliśmy podziwiać autentyczne stroje z epoki 7. Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego, dzięki pasjonatom z grupy rekonstrukcyjnej. Gabriela Jatkowska w czwartym tomie serii „Echa dawnej Warszawy” pt. „Kryminalne opowieści” zabrała nas do Warszawy II RP, tej szemranej, w której historie o przestępcach stały się miejskimi legendami. Na spotkaniu z autorką (22.04) gościliśmy Grupę Teatralną Warszawiaki, której członkowie przygrywali nam szemrane piosenki i swoją charyzmą wciągnęli w niebezpieczną opowieść o mieście.

 

 

Zaczęło się od fotografii

 

„Skarpa Warszawska”, „Echa dawnej Warszawy” nie zaistniałyby, gdyby nie pasja prezesa wydawnictwa i redaktora naczelnego – Rafała Bielskiego do fotografii i pocztówek przedwojennej Warszawy. Doskonale Państwo wiedzą, że nasze pismo jest pełne archiwalnych pocztówek właśnie ze zbiorów Rafała Bielskiego. 26 kwietnia w Domu Spotkań z Historią przy Karowej 20 wysłuchaliśmy wykładu o historii warszawskiej fotografii, dowiedzieliśmy się, ile dób było potrzebnych do naświetlenia jednego zdjęcia ulicy, a także na własne oczy mogliśmy przejrzeć część kolekcji Rafała Bielskiego.

 

 

 

 

W MAJU NIE ZWALNIAMY, PRZEDE WSZYSTKIM WIDZIMY SIĘ NA WARSZAWSKICH TARGACH KSIĄŻKI, NA STOISKU SKARPY WARSZAWSKIEJ (69/BC) I FK OLESIEJUK (65/D10,68/D10), W DNIACH 19–22 MAJA. 

 

Pracujemy także nad książką Piotra Ambroziewicza „Widziałem. Słyszałem. Spisałem. Wspomnienia reportera sądowego PRL”, zabójczej przejażdżce bez trzymanki, w której śmiech rozładuje najgorsze absurdy minionej epoki. 

NIECH ŻYJĄ WARSZAWSKIE UCZELNIE

Temat numeru październikowej Skarpy Warszawskiej – Politechnika Warszawska – nie jest przypadkowy. Uczelnia obchodzi setne urodziny, a tysiące studentów powraca na warszawskie uczelnie.

 

 

Rok 1915 dla warszawskich uczelni był przełomowy. Powstała Politechnika Warszawska, a niemiecki zaborca wyraził zgodę na nauczenie w języku polskim. Prof. Bogusław Kopka tłumaczy, że „zgoda niemieckiego zaborcy na nauczanie w języku ojczystym na polskich uczelniach podyktowana była względami politycznymi. Przede wszystkim chodziło Niemcom o zdobycie nowego rekruta do armii, który za kajzera walczyłby w okopach Wielkiej Wojny”.  Niemiecki zaborca próbował ocieplić swój wizerunek wśród Polaków, jednak nie poskutkowało to zwiększeniem entuzjazmu na zaciąganie się do niemieckiej armii.

 

 

 

 

Po tylu latach zaborów, gnębienia i kopania polskiej tradycji, rok 1915 musiał być piękny. Świadczy o tym m.in. przemówienie profesora Zygmunta Straszewicza, pierwszego rektora Politechniki Warszawskiej, który przekonywał, że ówcześni studenci są spadkobiercami najlepszych tradycji, zarówno romantycznych, jak i pozytywistycznych, polskiej młodzieży akademickiej. Na inauguracji roku akademickiego 1915/1916, przemawiał tymi słowami:

 

„Starajmy się wszyscy, aby powstająca dziś szkoła nie sprzeniewierzyła się tym tradycjom i aby tradycje, które po nas zostaną, były rozumne i szlachetne, bo spadł na nas wszystkich wielki honor: na Was, że będziecie pierwszymi słuchaczami”.

 

 

Można tylko się domyślać, jaka podniosła atmosfera towarzyszyła temu dniu. Zainteresowanie studiowaniem na nowopowstałej Politechnice też było spore. Do grudnia 1915 r. przyjęto 615 osób w tym 13 kobiet. 

 

 

Odsetek kobiet studiujących na warszawskiej politechnice był niewielki. Kadra profesorska z pobłażaniem, by nie powiedzieć z niechęcią, spoglądała na płeć piękną w murach uczelni technicznej. Za ilustrację niech posłuży wypowiedź profesora Czesława Skotnickiego: „[…] Niewątpliwie zajęcia techniczne są mniej odpowiednie dla rodu niewieściego, a zwłaszcza w dziale inżynierii budowlanej: cechy fizyczne nie pozwalają kobietom wydatnie pracować w polu lub na budowie, stwierdzony brak zdolności konstruktorskich robi kobietę mało pożądaną w biurze, a właściwe płci niezrównoważenie (łatwość podlegania nastojom nerwowym) czyni kobietę wysoce niepożądaną w charakterze kierowniczki odpowiedzialnej jakiejkolwiek zbiorowej pracy poważnej”.

 

 

Więcej smaczków na temat początków Politechniki Warszawskiej znajdą Państwo w artykule prof. Bogusława Kopki w październikowej Skarpie Warszawskiej.

 

 

 

WERSJA PDF DO POBRANIA W SERWISIE PUBLIO: http://www.publio.pl/skarpa-warszawska,p127570.html

MÓJ PIERWSZY RAZ [FELIETON ŁUKASZA ORBITOWSKIEGO]

We wrześniowej Skarpie Łukasz Orbitowski pisze o swoim pierwszym razie, który przeżył jako czternastolatek z… bywalczynią salonów, kobietą wybredną i  tajemniczą. Jaka ukazała się pisarzowi Warszawa?

 

“Spotkanie z Warszawą zaczęło się z rury grubej jak Lech Wałęsa – ojciec mój, wykładowca rysunku, wybrał się do stolicy odebrać profesurę belwederską od ówcześnie urzędującego Prezydenta.

 

Nigdy nie przypuszczałem, że zamieszkam w Warszawie. Więcej nawet – widziałem siebie wiecznie uwikłanego w smród Plant, w papierosową woń knajp osiedlowych, w kochane, najmniejsze mi mordy z Kazimierza, Prądnika Białego i Nowej Huty.

 

 

Na powierzchni przytłoczyła mnie przestrzeń i szarość. Pekin niknął we mgle. Nigdy wcześniej nie widziałam tak wysokiego budynku, mało tego – przez tę cholerną mgłę – nie potrafiłem dokładnie tej wysokości określić. Wyobrażałem sobie, jaki jest ogromny, patrzyłem na ludzi pędzących gdzieś przed siebie, na dalekie bryły Domów Centrum i czerwone tramwaje, sunące nie wiadomo skąd i dokąd. Ponieważ ojciec pracował na uczelni, zrezygnowaliśmy z taksówki. Usłyszałem tylko: synku, to Warszawa, nie zdziw się, jeśli spotkasz na ulicy kogoś znanego. Tylko kto to mógł być? Przyszli mi do głowy tylko Materna z Mannem, których kapitalny program był wówczas numerem jeden pampersiarskiej telewizji”.

 

 

Jeżeli jesteście ciekawi, jak przebiegło spotkanie Łukasza z Warszawą i Lechem Wałęsą… zajrzyjcie do wrześniowej Skarpy! 

 

WERSJA PDF DO POBRANIA W SERWISIE PUBLIO: http://www.publio.pl/skarpa-warszawska,p125979.html

ODKRYWAMY NIEOPUBLIKOWANĄ PIOSENKĘ NAPISANĄ DLA MIECZYSŁAWA FOGGA

We wrześniowej Skarpie mamy zaszczyt zaprezentować wiersz „Idzie, Warszawo, Twe Odrodzenie”, który pierwotnie miał być śpiewany przez samego Mieczysława Fogga. Materiał dostaliśmy od naszej czytelniczki Joanny Nowkuńskiej-Sims.

 

Autorką wiersza jest Pani Emilia Michałowska, która urodziła się 19 stycznia 1889 r. w Kownie, zmarła 17 maja 1970 r.  w Warszawie. Pochodziła z bogatej rodziny. Do Warszawy przyjechała w 1919 r. po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

 

 

Po Powstaniu Warszawskim została wypędzona z miasta. Wspomina, że wyjechała w jedwabnej, czarnej sukni i w niej wróciła do Warszawy rok później. Zamieszkała w tym samym miejscu co przed II wojną światową.  Dokładnie przy Al. Niepodległości 159 m 52. Narzekała, że część jej mieszkania zostało zajęte przez „dzikich lokatorów”, z którymi  początkowo dzieliła lokum.

 

 

„Powstań, Warszawo, z szarych popiołów,

Nową, wspaniałą szatę wdziej swą,

Zalśnij nam światłem barwnych neonów,

Przelej, Warszawo w nas duszę swą”

 

 

 

Pani Emilia ubolewała nad powojenną rzeczywistością. Nie mogła się pogodzić ze zmianami. Wiersz o odrodzeniu Warszawy napisała pod wrażeniem ruin po powrocie w styczniu 1945 r. W listach Pani Emilia pisała, że jej wiersz miał być śpiewany przez Mieczysława Fogga, niestety nikt nie napisał do niego muzyki. Jej późniejsza twórczość była niezgodne z „współczesnym” stylem, a Pani Emilia żaliła się, że nie potrafi pisać „po chłopsku”.

 

 

 

„A choć, Warszawo, Tyś jest spalona,

Miłość ku Tobie żyje wśród nas,

Nic to, że jeszcze stoisz zburzona,

Serce Twe zadrga – ożyje w nas”.

 

 

 

Zaciekawieni? Całość wiersza publikujemy we wrześniowej Skarpie Warszawskiej!

 

WERSJA PDF DO POBRANIA W SERWISIE PUBLIO: http://www.publio.pl/skarpa-warszawska,p125979.html

 

DUSZPASTERSTWO WIĘZIENNE CZASÓW STALINOWSKICH

 Jacek Żurek we wrześniowej Skarpie porusza ciekawy temat donosicielstwa wśród duchownych, którzy pełnili posługę w stalinowskich więzieniach. 

 

W czasach stalinowskich duszpasterstwo więzienne rozkwitło, ilościowo i jakościowo. Przez więzienia przewinęło się wtedy około tysiąca duchownych katolickich, aresztowanych za przestępstwa polityczne, a większości wypadków za pracę duszpasterską, społeczną, podziemną w czasie okupacji i później – pisze Jacek Żurek.

 

W latach 1943-1945 praca wśród więźniów w „ludowym wojsku” ograniczyła się na ogół do spowiedzi skazanych na śmierć. Nie dlatego, by ograniczać dostęp kapelanów do żołnierzy, wręcz odwrotnie, istnienie duszpasterstwa wojskowego było nachalnie wykorzystywane w propagandzie od 1943 r. Spowiadanie skazanych na śmierć nie była łatwym zadaniem. Tadeusz Fedorowicz, kapelan wojskowy, zaliczał te spowiedzi do przykrych obowiązków: Straszne było spowiadanie tego biednego człowieka, który wiedział, że za chwilę zginie.

 

 

W latach 1944-1947 w duszpasterstwie wojskowym zostali niemal wyłącznie duchowni, z których następnie rekrutowano działaczy prokomunistycznych, tzw. „księży-patriotów”. Ksiądz pułkownik Michał Zawadzki, który został w 1948 r. zastępcą generalnego dziekana WP, pisał, że będzie się kierować przede wszystkim dobrem Polski Ludowej, a na drugim miejscu – dobrem wyznania. Pewien kapelan o pseudonimie „Bolesław” doniósł do UB, że porucznik Janusz Stoiński w rzeczywistości nazywa się Wacław Kondak. Ksiądz w donosie napisał, że tę tajemnicę usłyszał po „skończonych ceremońjach kościelnych”. Za złamanie tajemnicy spowiedzi groziła bowiem automatyczna ekskomunika. Pośród kapusiów byli i księża-więźniowie, zwykli i ci zasłużeni. Zwolniony z Wronek w 1955 r. ksiądz Jan Stępień został zwerbowany dwa lata wcześniej. Donosił, póki nie przeszedł na emeryturę w 1987 r.

 

Więcej historii o księżach, którzy spowiadali w stalinowskich więzieniach, o kolaborantach i tych, którzy swoją posługę pełnili sumiennie, przeczytacie we wrześniowym wydaniu Skarpy!

 

WERSJA PDF DO POBRANIA W SERWISIE PUBLIO: http://www.publio.pl/skarpa-warszawska,p125979.html

MROCZNA KOMUNIKACJA

1 sierpnia 1921 r. na ulicach Warszawy swój pierwszy raz zaliczył… tramwaj nocny. Daniel Nalazek we wrześniowej Skarpie Warszawskiej zdradza sekrety pierwszych, nocnych tras komunikacji miejskiej.

 

Jako pierwsi z komunikacji nocnej mieli korzystać podróżni. Nie ci, którzy pracowali na nocne zmiany, a także nie ci, którzy odkrywali uroki późnowieczornej zabawy. Ostatnie pociągi przyjeżdżały do Warszawy koło północy. Pasażerowie z Dworca Wiedeńskiego czy nawet Wileńskiego, mogli liczyć na liczne dorożki. Najwięcej kłopotu mieli przybywający na Dworzec Wschodni. Liczba dorożek do dyspozycji była ograniczona, a nocne spacery po Pradze już wtedy nie należały do przyjemnych… i tak w nocy z 1 na 2 sierpnia z Dworca Wschodniego wyjechały wszystkie linie obsługujące Pragę. Konieczność podwójnej opłaty i nieprzemyślane trasy, poskutkowały zamknięciem linii z końcem października.

 

 

Pomysłodawcy nie poddali się. Spróbowali jeszcze nową koncepcję przećwiczyć na bawiących się. W taki sposób, w Sylwestra w 1921 r., torami Śródmieścia pobiegła linia nocna łącząca plac Teatralny z placem Zbawiciela przez Trakt Królewski, Aleje Jerozolimskie oraz Marszałkowska. Ta linia kursowała przez całą noc, co 6 min!

 

 

 

Nocne tramwaje jeździli aż do wybuchu II wojny światowej. Zmieniały swoje trasy i tylko stały mieszkaniec mógł połapać się w zmianach komunikacyjnych. Nocne linie natrafiały na liczne przeszkody. Jakie? Więcej przeczytacie we wrześniowej Skarpie.

 

 

WERSJA PDF DO POBRANIA W SERWISIE PUBLIO: http://www.publio.pl/skarpa-warszawska,p125979.html

PODAJEMY KOMUNIKAT WOJENNY

Ireneusz Zalewski we wrześniowej Skarpie opracował propagandowe notki informacyjne, które ukazywały się w “Nowym Kurierze Warszawskim” w okupowanej przez Niemców Warszawie, a także przytacza fragmenty książki “Podajemy komunikat wojskowy”. 

 

Książkę “Podajemy komunikat wojskowy” wydano we 1940 r., zawiera ona opisy działań wojennych we wrześniu 1939 r., przez cytowanie komunikatów z pola walki z gabinetów dyplomatycznych. 

 

1 września 1939 r. komenda niemieckich sił zbrojnych wydała komunikat:

Z rozkazu Führera i naczelnego wodza siła zbrojna przejęła czynną ochronę państwa niemieckiego. W wykonywaniu tego rozkazu mającego na celu stawienie czoła akcji polskiej, wczesnym rankiem dnia dzisiejszego oddziały wojsk niemieckich przystąpiły do przeciwataku. 

 

Autor broszurki szydzi, że polskie komunikaty wojenne podają nieprawdziwe informacje, jakoby wojska francuskie i angielskie szły Polsce z pomocą. 

 

5 września 1939 r.:

Niemiecka armia wschodnia przełamała w dniu 4 września opór nieprzyjaciela na wszystkich frontach.

 

Więcej “ciekawych” fragmentów książki wraz z opracowaniem, znajdą Państwo w Skarpie Warszawskiej! 

 

WERSJA PDF DO POBRANIA W SERWISIE PUBLIO: http://www.publio.pl/skarpa-warszawska,p125979.html

SEMPER INVICTA WARSZAWA

We wrześniowym  numerze “Skarpy Warszawskiej” nie mogło zabraknąć artykułów o wrześniu 1939 r. Z tematem rozprawia się prof. Bogusław Kopka. 

 

We wrześniu 1939 roku na miasto spadło 560 ton bomb burzących i 72 tony bomb zapalających. Stolica walczyła do 28 września. Za swoją bohaterskość i waleczność Warszawie przyznano Order Wojenny Virtuti Militari. Gen. Władysław Sikorski 9 listopada 1939 r., tak argumentował swoją decyzją uhonorowania miasta najwyższym oznaczeniem wojskowym: “W uznaniu bohaterskiego, wytrwałego męstwa dowiedzionego przez ludność stołecznego miasta Warszawy w obronie przeciw najazdowi niemieckiemu”.

 

 

 

 

Prof. Bogusław Kopka przytacza wspomnienia naocznych świadków września 1939 r., m.in. Ferdynanda Goetela, bliskiego współpracownika Stefana Starzyńskiego, Ryszarda Kapuścińskiego, który jako chłopiec był świadkiem palmirskich egzekucji , czy Jerzego Zaruby, znanego rysownika.

 

 

 

Autor opisuje również codzienne życie warszawiaków w okupowanym mieście. Liczne łapanki, postrach, egzekucje, aresztowania, głód, mróz, bezdomność.  

 

 

Przy herbie miasta jest wstęga z napisem Semper invicta (Zawsze niezwyciężona). Po lekturze artykułu Bogusława Kopki, nie ma się wątpliwości, że Warszawa w pełni zasługuje na to oznaczenie. 

 

WERSJA PDF DO POBRANIA W SERWISIE PUBLIO: http://www.publio.pl/skarpa-warszawska,p125979.html

ARCHITEKTONICZNE OBLICZE NOWEGO USTROJU

Wrześniowy numer “Skarpy Warszawskiej” jest poświęcony trudnym latom powojennym. Grzegorz Mika w artykule “Architektoniczne oblicze nowego ustroju” przybliża okres pierwszych lat odbudowy Stolicy. 

 

Gdy po wizycie Bieruta w Moskwie, została podjęta decyzja, że nowy rząd osiedli się w Warszawie, a ona pozostanie stolicą państwa, odbudowa miasta stała się priorytetem. W marcu 1945 roku wszystkie władze centralne znalazły się w Warszawie. 3 lipca 1947 roku uchwalona została ustawa o odbudowie Warszawy i utworzeniu Naczelnej Rady Odbudowy Warszawy przy Prezesie Rady Ministrów.

 

Grzegorz Mika przybliża podstawowe założenia Biura Odbudowy Stolicy, m.in. stworzenie dzielnic administracji państwowej oraz finansowej. Pierwsza miała powstać na osiach ulic Wspólnej, Kruczej praz Nowogrodzkiej, druga zaś rozciągać się miała pomiędzy Marszałkowską, Alejami Jerozolimskimi, Królewską oraz Nowym Światem. Pomiędzy Kruczą a Placem Trzech Krzyży powstać miało “serce” socjalistycznej gospodarki – Państwowa Komisja Planowania Gospodarczego. 

 

W czerwcu 1949 roku Bolesława Bierut wygłosił prelekcję na zjeździe architektów – członków PZPR, wskazując w niej sztukę epoki stalinowskiej jako wzorzec, który “należało” wcielić w życie, jak również materializować poprzez architekturę. Polscy komuniści chcieli wykorzystać wielkie inwestycje publiczne jako narzędzie propagandy dla mas. 

 

Szerokie aleje, wielkie place, monumentalne gmachy, dekoracje i użycie sztuki “narodowej” posłużyć miały indoktrynacji “ludu pracującego miast i wsi”. 3 lipca 1949 podczas konferencji warszawskiej na zjeździe PZPR, Bierut wygłosił referat: Sześcioletni plan odbudowy Warszawy.  Jego owocem był wydany album z bogatymi ilustracjami przedstawiającymi plan kilkudziesięciu projektów nie pozostawiających złudzeń co do generalnego kierunku, w którym podążać miała architektura. 

 

W rozdziale Ideologiczne Oblicze Miasta, można przeczytać słowa Bieruta: „Nowa Warszawa ma stać się stolicą państwa socjalistycznego. Walka o oblicze ideologiczne naszego miasta musi być prowadzona z całą świadomością i wytężeniem wszystkich sił w tym kierunku. (…) Naczelnym obowiązkiem i zadaniem władzy ludowej jest uczynić wszystko, aby przywrócić klasie robotniczej stolicy jej przodującą rolę. W tym kierunku muszą iść zadania i wysiłki stołecznej organizacji partyjnej”. Przesłanki ideologiczne w planie odbudowywania stolicy nie były ukrywane. Ówcześni architekci mocno wierzyli w słuszność realizmu socjalistycznego, a ocenzurowana prasa miała za zadanie przekonać do tego  społeczeństwo.

 

 

Grzegorz Mika w artykule we wrześniowej Skarpie szczegółowo opisuje socrealistyczne projekty odbudowy Stolicy. Autor skupił się na mniej popularnym temacie, czyli dzielnicach ministerstw. Ciekawi, jaki wpływ miały te pierwsze lata odbudowy na współczesną Warszawę? Czytajcie Skarpę! 

 

WERSJA PDF DO POBRANIA W SERWISIE PUBLIO: http://www.publio.pl/skarpa-warszawska,p125979.html

 

 

 

ZNACZENIE ARCHITEKTURY W POWSTANIU WARSZAWSKIM

W bieżącym numerze „Skarpy Warszawskiej” Grzegorz Mika przedstawia strategiczną rolę nowoczesnej architektury stolicy w Powstaniu Warszawskim.

 

Autor pokazuje plan i zabudowę miasta w perspektywie działań militarnych, jako pole walki z okupantem. Mało kto wie, że to właśnie urbanistyka Warszawy była głównym czynnikiem wpływającym na strategię Armii Krajowej podczas Powstania. W artykule, możemy prześledzić, w jaki sposób wróg „rozgościł” się w Warszawie. Zajęto nowoczesne gmachy urzędów, np. monumentalny budynek Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Przejęto też najbardziej eleganckie żydowskie domy w Śródmieściu i na północnym Mokotowie, następnie wysiedlano Polaków z okolic Pola Mokotowskicego, „Skarpy” i Ujazdowa. Powstała niemiecka dzielnica policyjna, która stanowiła najbardziej wrogi teren Polaków. Na ulicach Morskie Oko, Belwederskiej, Parkowej, Oleandrów, Koszykowej czy Puławskiej zamieszkiwali uzbrojeni Niemcy – kolaboranci, konfidenci czy oficerowie. Nowoczesne gmachy, kompleksy i szkoły ulegały fortyfikacji. Szczególną rolę odegrały szkoły wzniesione z inicjatywy Stefana Starzyńskiego, które miały nowoczesne konstrukcje, podziemia i solidne stropy. Ponadto autor charakteryzuje, w jaki sposób Niemcy ufortyfikowali Mokotów. Zajęte były m.in. gmachy SGGW, SGH, Szkoła Powszechna Zarządu Miasta, więzienie mokotowskie czy Tor Wyścigów Konnych na Służewcu.

 

Następnie mamy okazję prześledzić działania Powstańców, którzy początkowo zaatakowali wyznaczone obiekty i próbowali zablokować główne ulice. Udały się ataki na szkołę przy Różanej oraz tereny Filtrów oraz Legii. Niestety modernistyczne gmachy, pozostając w rękach niemieckich, blokowały ruchy Powstańców. Obrona większości dzielnic opierała się na gigantycznym, nowoczesnym budownictwie dwudziestolecia międzywojennego tak, jak Szkoła Powszechna Zarządu Miasta przy Woronicza 8, która stała się miejscem ciężkiej bitwy i przechodziła z rąk do rąk. Strategicznym punktem były też budynki Adrii na Moniuszki i PKO na rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej, które dzięki głębokim piwnicom i schronom przeciwlotniczym były miejscem postoju Komendy Głównej AK i sercem akcji zbrojnej.

 

Więcej legendarnych miejsc Warszawy z czasu Powstania, mają Państwo okazję prześledzić w artykule „Architektura w bitwie o miasto”. Jakie były ich funkcje? Które budynki udało się zająć Powstańcom? Co przetrwało bombardowania, podpalenia i ostrzał artylerii? Sięgnijcie po najnowszą „Skarpę Warszawską”!

 

WERSJA PDF DO POBRANIA W SERWISIE PUBLIO: http://www.publio.pl/skarpa-warszawska,p124094.html